Dlaczego firmy analizują każdą złotówkę kosztu, ale nie analizują kosztu utraconej okazji?

„Za drogo.” To jedno z najczęściej wypowiadanych zdań w biznesie. Firma widzi dodatkowy koszt 5 000 zł i zaczyna liczyć:

Czy naprawdę tego potrzebujemy?
Czy można zrobić taniej?
Czy możemy z tego zrezygnować?

To rozsądne. Problem zaczyna się wtedy, gdy analizujemy wyłącznie koszt wydania pieniędzy, a nie koszt decyzji o ich niewydaniu.

Bo oszczędność nie zawsze oznacza zarobek

Wyobraźmy sobie firmę produkcyjną. Pojawia się możliwość realizacji dodatkowego kontraktu za 100 000 zł. Żeby go wykonać, firma musi ponieść dodatkowe koszty – np. organizacji produkcji, logistyki czy zwiększenia zasobów.

Koszt: 5 000 zł. Firma mówi: „Nie. Nie chcemy ponosić dodatkowych kosztów.”

Na pierwszy rzut oka: 5 000 zł zostało w kieszeni.

Ale co się naprawdę wydarzyło? Firma nie zarobiła potencjalnych 100 000 zł.

Klient znalazł innego dostawcę. Być może wróci. Być może nie.

Czy firma zaoszczędziła 5 000 zł?

Czy straciła możliwość zarobienia znacznie więcej?

I właśnie tutaj pojawia się pojęcie kosztu utraconej okazji.

Najdroższe decyzje nie zawsze mają fakturę

W Excelu łatwo zobaczyć: +5 000 zł kosztu

Znacznie trudniej zobaczyć: –100 000 zł potencjalnego przychodu

Bo koszt utraconej okazji często nie pojawia się w żadnej księdze.

Nie dostajemy faktury za:
kontrakt, którego nie przyjęliśmy,
klienta, którego nie obsłużyliśmy,
produkcję, której nie wykonaliśmy,
rynek, na który nie weszliśmy.

A mimo to te pieniądze są realne. Tylko że ich nie zarobiliśmy.

Oszczędzanie może ograniczać rozwój

Oczywiście nie oznacza to, że należy wydawać pieniądze bez kontroli.

Wręcz przeciwnie. Każdy koszt powinien mieć uzasadnienie.

Ale warto zadawać sobie jeszcze jedno pytanie: „Co stracimy, jeśli tego kosztu nie poniesiemy?”

Bo czasami 5 000 zł wydane dzisiaj może umożliwić realizację kontraktu wartego 100 000 zł.

A czasami 5 000 zł „zaoszczędzone” dzisiaj może kosztować firmę znacznie więcej jutro.

To szczególnie ważne w produkcji

W produkcji okazje często pojawiają się szybciej, niż firma jest w stanie się do nich przygotować. Duże zamówienie. Nagły wzrost produkcji. Nowy klient. Dodatkowa zmiana. Krótki termin realizacji.

I wtedy nie wystarczy zapytać: „Ile będzie nas to kosztować?”

Trzeba również zapytać: „Ile będzie nas kosztować to, że tego nie zrobimy?”

To zupełnie inna perspektywa.

Elastyczność ma swoją wartość

Właśnie dlatego firmy coraz częściej szukają rozwiązań, które pozwalają im uruchamiać dodatkowe zasoby wtedy, kiedy pojawia się konkretna potrzeba, zamiast ponosić pełne koszty przez cały czas.

W przypadku produkcji może to oznaczać m.in. możliwość szybkiego zwiększenia obsady przy dodatkowym kontrakcie, sezonowym wzroście zamówień czy uruchomieniu kolejnej zmiany.

I tutaj praca tymczasowa może być nie tylko rozwiązaniem problemu kadrowego.

Może być narzędziem pozwalającym wykorzystać okazję biznesową, której firma inaczej nie byłaby w stanie obsłużyć.

Na koniec warto zadać sobie jedno pytanie:

Czy w Twojej firmie naprawdę oszczędzacie?

Czy może czasami po prostu rezygnujecie z możliwości zarobienia większych pieniędzy, żeby uniknąć mniejszego kosztu?

Bo w biznesie najtańsza decyzja nie zawsze jest najlepszą decyzją.

Czasami najdroższe jest właśnie to, czego zdecydowaliśmy się nie zrobić.