10 lut Co bardziej szkodzi firmie: brak ludzi czy zła agencja?
Wielu pracodawców w Polsce uważa, że największym problemem biznesowym jest brak pracowników. I rzeczywiście – niedobór rąk do pracy w produkcji, logistyce, magazynach czy usługach wciąż jest realnym wyzwaniem.
Jednak firmy coraz częściej tracą pieniądze nie dlatego, że nie mają ludzi… tylko dlatego, że współpracują ze złą agencją.
Brak pracowników jest problemem.
Ale źle dobrana agencja potrafi ten problem pomnożyć.
Brak ludzi w firmie – skutki są widoczne od razu
Jeśli brakuje pracowników, firma natychmiast to odczuwa:
– spada wydajność,
– rosną nadgodziny,
– pojawiają się opóźnienia w realizacji zamówień,
– pracownicy etatowi są przeciążeni,
– rośnie frustracja kadry kierowniczej.
To poważne konsekwencje, ale mają jedną cechę wspólną: są łatwe do zauważenia. Firma wie, że ma problem i zaczyna szukać rozwiązania.
Zła agencja – problem, który wygląda jak ratunek
Zła agencja często przychodzi do firmy z ofertą brzmiącą idealnie:
„Dostarczymy 30 osób w tydzień”,
„Załatwimy wszystko”,
„Nie musicie się martwić dokumentami”.
Na papierze wygląda to jak wybawienie. W praktyce może to być początek strat, chaosu i ryzyk prawnych.
Bo problemem nie jest samo zatrudnienie cudzoziemców. Problemem jest zatrudnienie ich w sposób:
– nieprzemyślany,
– niezweryfikowany,
– nielegalny lub półlegalny,
– bez organizacji i opieki po wdrożeniu.
Jakie straty generuje zła agencja? Najczęstsze scenariusze
1. Rotacja po kilku dniach
Firma „dostaje ludzi”, ale po tygodniu zostaje połowa. Dlaczego?
Bo kandydaci nie zostali przygotowani do pracy, nie znali warunków, nie mieli wsparcia, zakwaterowanie okazało się słabe albo organizacja była chaotyczna.
Efekt? Firma płaci za rekrutację kilka razy, a produkcja nadal stoi.
2. Brak odpowiedzialności po starcie pracy
Zła agencja działa do momentu podpisania dokumentów lub wejścia pracownika na obiekt. Potem kontakt się urywa, a problemy zostają po stronie klienta.
A w 2026 roku problemy „operacyjne” szybko zamieniają się w finansowe.
3. Chaos w dokumentach i ryzyko kontroli
Wielu pracodawców nie zdaje sobie sprawy, że w razie kontroli PIP lub Straży Granicznej konsekwencje ponosi nie tylko agencja, ale również firma korzystająca z pracowników.
Nieprawidłowości mogą dotyczyć:
– dat rozpoczęcia pracy,
– stanowisk niezgodnych z dokumentami,
– braków w zgłoszeniach,
– błędnych umów lub braku badań i szkoleń.
W 2026 roku kontrole są coraz dokładniejsze, a tłumaczenie „agencja miała to ogarnąć” nie działa.
4. Ukryte koszty, których nikt nie liczy
Zła agencja może być tania na fakturze, ale droga w rzeczywistości.
Bo firma ponosi koszty:
– przestojów,
– szkolenia kolejnych osób,
– dodatkowej pracy koordynatorów,
– konfliktów na zakładzie,
– reklamacji klientów,
– obniżenia jakości.
Często to właśnie te koszty są największym ciosem, bo nie widać ich od razu w budżecie HR.
Dlaczego dobra agencja to przewaga strategiczna?
W dobrze poukładanym modelu agencja nie jest „dostawcą kandydatów”, tylko partnerem, który:
– planuje rekrutację z wyprzedzeniem,
– selekcjonuje pracowników pod realne warunki pracy,
– pilnuje legalizacji i dokumentów,
– zapewnia wdrożenie i opiekę,
– reaguje na rotację, zanim zamieni się w kryzys.
Dzięki temu firma nie kupuje „ludzi na start”, tylko kupuje stabilność procesu.
Co bardziej szkodzi firmie: brak ludzi czy zła agencja?
Brak pracowników to problem, który można rozwiązać.
Zła agencja to problem, który często udaje rozwiązanie – a w rzeczywistości generuje:
– straty finansowe,
– ryzyko prawne,
– chaos organizacyjny,
– rotację,
– utratę reputacji.
Dlatego coraz więcej firm dochodzi do jednego wniosku:
lepiej mieć mniej pracowników, ale legalnie i stabilnie, niż mieć pełną obsadę na papierze i problemy w praktyce.
Jeśli firma chce rozwijać się bez stresu i ryzyka, wybór agencji pracy nie powinien być decyzją „najtańszą”, tylko decyzją strategiczną.