11 sie Najgorszy moment na rozwój firmy? Kiedy wszyscy mówią, że jest dobrze.
Brzmi absurdalnie? Być może. Ale właśnie wtedy wiele firm popełnia jeden z największych błędów.
Kiedy wyniki są dobre, klienci są zadowoleni, produkcja działa, a zamówienia spływają regularnie, pojawia się naturalne przekonanie: „Po co coś zmieniać, skoro działa?”. I właśnie wtedy zaczyna się problem.
Dobre wyniki potrafią uśpić czujność
Firma nie ma powodów do narzekania.
Sprzedaż rośnie.
Kontrakty są realizowane.
Klienci wracają.
Właściciel może więc pomyśleć: „Zobaczymy, co będzie dalej.”
Tyle że rozwój firmy nie zaczyna się w momencie, kiedy pojawia się problem.
Rozwój zaczyna się wtedy, kiedy problemu jeszcze nie ma.
Bo największe problemy pojawiają się zwykle po sukcesie
Wyobraźmy sobie firmę, która przez kilka miesięcy działa na 80% swoich możliwości.
Wszystko jest pod kontrolą.
A potem pojawia się duży kontrakt.
Produkcja musi wzrosnąć o 30%.
I nagle okazuje się, że:
• procesy były dobre dla obecnej skali, ale nie dla większej,
• magazyn zaczyna się zapełniać,
• logistyka pracuje na granicy możliwości,
• kierownicy nie mają już przestrzeni na dodatkowe zadania,
• trzeba uruchomić kolejną zmianę,
• a każde kolejne zwiększenie produkcji zaczyna powodować chaos.
Problem nie powstał w dniu podpisania kontraktu.
Problem powstał kilka miesięcy wcześniej – kiedy firma miała czas, żeby się przygotować.
Dlatego najlepszy moment na przygotowanie firmy jest wtedy, gdy wszystko działa
To właśnie wtedy warto zadać sobie kilka niewygodnych pytań:
Co się stanie, jeśli zamówień będzie o 30% więcej?
Czy nasze procesy wytrzymają większą skalę?
Czy możemy szybko zwiększyć możliwości produkcyjne?
Które elementy działalności możemy skalować, a które nas będą ograniczać?
Czy mamy partnerów, którzy mogą nas wesprzeć, kiedy pojawi się nagła potrzeba?
Nie po to, żeby szukać problemów.
Po to, żeby nie szukać rozwiązań w momencie, kiedy problem już kosztuje pieniądze.
Stabilność nie oznacza gotowości na wzrost
To ważne rozróżnienie.
Firma może działać bardzo dobrze przy obecnej skali i jednocześnie nie być przygotowana na jej zwiększenie.
To trochę jak samochód.
Możesz jeździć nim bez problemu po mieście.
Ale nie oznacza to automatycznie, że jest przygotowany do ciągłej jazdy z pełnym obciążeniem.
Skalowanie wymaga przygotowania.
Właśnie dlatego warto budować elastyczność wcześniej
Nie wszystko w firmie musi być utrzymywane na maksymalnym poziomie przez cały rok.
Wiele zasobów można skalować w zależności od sytuacji.
Dotyczy to również zatrudnienia.
Jeżeli firma wie, że może pojawić się większy kontrakt, sezonowy wzrost zamówień albo potrzeba uruchomienia dodatkowej zmiany, warto wcześniej mieć przygotowany sposób szybkiego zwiększenia obsady.
W tym właśnie pomaga praca tymczasowa.
Nie jako rozwiązanie kryzysowe.
Jako element przygotowania firmy na wzrost.
Najlepszy moment na przygotowanie się do większej skali?
Nie wtedy, gdy pojawia się problem.
Nie wtedy, gdy klient już czeka.
Nie wtedy, gdy produkcja pracuje na granicy możliwości.
Najlepszy moment jest wtedy, kiedy wszystko jeszcze działa.
Bo kiedy firma zaczyna się rozwijać, nie powinno być czasu na zastanawianie się:
„Jak my to teraz zrobimy?”
Powinno być:
„Jesteśmy na to przygotowani.”